Strona Główna
Aktualności
Dyrektorzy szkoły
Biogramy
Wspomnienia absolwentów
Absolwenci
Sztandary
Poezja i pieśni
Filmy
Deklaracja
Gnieźnieńskie linki
Biogramy Absolwentów
2015-10-04

BIOGRAMY ABSOLWENTÓW

Adamkiewicz Wiktor

Ur. 1.04.1932 r. w Równem (Ukraina), zm. 6.11.2011 r. w Gdańsku, profesor zwy­czajny, doktor inżynier ekonomii, absolwent PGiL (1950). W 1954 r. uzyskał dy­plom inżynierski, a w 1956 r. dyplom magisterski na Wydziale Mechanicznym Politechniki Gdańskiej, w 1963 r. uzyskał tytuł doktora nauk technicznych tegoż wydziału, w 1968 r. – tytuł docenta, w 1990 r. – tytuł profesora w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni, od 1993 r. tytuł profesora zwyczajnego tej uczelni. W latach 1952-63 pełnił kolejno funkcje zastępcy asystenta, asystenta, starszego asystenta i adiunkta Katedry Wytrzymałości Materiałów i Wyższych Zagadnień Mechaniki. W latach 1964-71 był kierownikiem Zakładu Maszyn i Urządzeń Przetwórstwa Rybnego Politechniki Gdańskiej. W latach 1969-91 piastował funkcję kierownika Zakładu Podstaw Konstrukcji i Eksploatacji Maszyn w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni, pełniąc zarazem funkcję dziekana Wydziału Mechanicznego (1969-72), prorektora ds. nauczania (1972-77) tej uczelni. Od 1991 r. był profesorem nad­zwyczajnym, a następnie profesorem zwyczajnym w Katedrze Podstaw Techniki Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. W latach 1995-2002 wykładał na Wydziale Zarządzania i Ekonomii w Katedrze Inżynierii Systemów Produkcji Politechniki Gdańskiej, od 2002 r. w International Institute for Advanced Studies in System Re­search and Cybernetics, c/o University of Windsor, Winsor, Ontario w Kanadzie. Prowadził wykłady z takich dziedzin jak m.in.: procesy innowacyjne, organizacja przygotowań produkcji, inżynieria zarządzania, inżynieria eksploatacji, organi­zacja i sterowanie gospodarką remontową. Zajmował się takimi zagadnieniami jak: projektowanie w zarządzaniu, proces podejmowania decyzji oparty na pro­jektowaniu przedsięwzięć i struktur, projektowanie rozwoju frmy ze specjalnym uwzględnieniem modernizacji struktur i procesów roboczych i obsługowych, podejście holistyczne do projektowania technicznych i organizacyjnych struktur frmy, „Business plan” jako założenie projektowe przedsięwzięcia gospodarcze­go, „Feasiblity study” jako projekt wstępny przedsięwzięcia gospodarczego, teo­retyczne i praktyczne podstawy optymalnego wykorzystania maszyn i urządzeń technicznych, podstawowe problemy projektowania i projektoznawstwa dla po­trzeb zarządzania frmą. Prace wykonane w ramach programów badawczo-roz­wojowych to m.in. sprawozdania z technologii remontu automatycznych maszyn do fletowania Baader-99 i Baader-150, przyspieszona metoda warstwowa bada­nia gotowości technicznej statków, optymalizacja i eksploatacja wybranych sil­ników i urządzeń automatyzacji. Był członkiem wielu organizacji m.in.: Komitet Transportu PAN – Sekcja Technicznych Środków Transportu, Komitetu Budo­wy Maszyn PAN – Sekcja Podstaw Eksploatacji Maszyn, Gdańskie Towarzystwo Naukowe, Komitet Prezydialny PAN ds. Eksploatacji Majątku Trwałego (członek prezydium), Polskie Towarzystwo Cybernetyczne (wieloletni prezes Zarządu oddziału oraz
sekretarz naukowy i prezes Zarządu Głównego), Międzynarodowy Instytut Zaawansowanych Studiów Badań nad Systemami i Cybernetyką (Onta­rio, Kanada). Był członkiem organizacji zagranicznych. Opublikował 334 pozycje bibliografczne, w tym 170 prac recenzowanych: 5 książek, 4 rozdziały autorskie w monografach krajowych, 21 rozdziałów autorskich w monografach zagra­nicznych, 2 skrypty, 37 artykułów w krajowych czasopismach naukowych, 4 ar­tykuły w naukowych czasopismach zagranicznych, 36 publikacji w materiałach krajowych sympozjów, 37 publikacji w materiałach zagranicznych kongresów, 24 prelekcje w międzynarodowych kongresach oraz liczne sprawozdania z ba­dań. Wypromował 4 doktorów, 366 magistrów (34 na Wydziale Mechanicznym Politechniki Gdańskiej, 128 na Wydziale Mechanicznym Wyższej Szkoły Mor­skiej w Gdyni, 204 na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej). Otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia m.in. doktorat honoris causa Uniwersy­tetu w Ontario w Kanadzie, nagrodę za najlepszą publikację (2000 r., sympozjum w Liege, Belgia), nagrody Rektora Politechniki Gdańskiej za działalność publika­cyjną i dydaktyczną (w latach 1997-99), Nagrody Ministra Szkolnictwa Wyższego, Ministra Żeglugi oraz Ministra Handlu Zagranicznego i Gospodarki Morskiej, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
czytaj więcej
separator
Walne Zgromadzenie
2015-06-16

Dnia 24 czerwca na Walnym Zgromadzeniu członków Stowarzyszenia Absolwentów  wybrano nowe władze Stowarzyszenia:

prezes – Jan Wesołowski
z-ca prezesa – Ewa Mundt
sekretarz – Wojciech Sławski
skarbnik – Zbigniew Zgorzelski
członek Wiesław Łuczak
członek Tadeusz Witowski.
Wybrana została również Komisja Rewizyjna w składzie:
przewodniczący- M Ostaszewski
Jerzy Szczepański
Irena Schlesinger
Dorota Seidel
Maria Pawlak
czytaj więcej
separator
Prof Antoni Stankowski
2015-05-26

Profesor Antoni Stankowski (1899-1989) – kartki z życiorysu.

           Kilkunastoletni Antoni uczęszczał do gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim. W szkole kultywowano postawy patriotyczne, a On sam był członkiem Towarzystwa Tomasza Zanna. W wieku 16 lat, jeszcze przed osiągnięciem matury, został zmobilizowany do armii pruskiej. Po przeszkoleniu w Szprotawie trafił na front francuski. Już na początku walk został ranny, ale szybko powrócił do jednostki. Podczas nieudanej ofensywy i trwającego odwrotu, nabawił się poważnej kontuzji nogi. Dostała się pod koło armatniej lawety. Kolejny pobyt w szpitalu z świadomie komplikowanym przez siebie leczeniem omal nie doprowadził do amputacji nogi. Lekarze postanowili jednak spróbować długotrwałego leczenia, które zaczęło przynosić poprawę. Pogarszająca się sytuacja na zachodnim froncie spowodowała ewakuację szpitala do Prus Wschodnich. Podczas przejazdu przez Poznań, Antoni zdezerterował.
          Krótko po powrocie do Ostrowa wstąpił do tworzącego się wojska polskiego. W jego niemieckiej książeczce wojskowej pojawił się wpis „Przyjęty na żołd 1.p.p. wojsk polskich w Ostrowie, 11.XI.1918” – Mołrzejewski (podporucznik, naczelnik). Formowana jednostka przeszła do Kalisza, a już 2.XII. 1918 roku uderzyła na Szczypiorno, co faktycznie początkowało walki o wolność Polski w południowej Wielkopolsce. Gdy pod koniec grudnia Powstanie Wielkopolski weszło w zasadniczą fazę i objęło rozległe tereny Wielkopolski, jednostka była bardzo aktywna w Ostrowie i na południe od niego. 
             W 1919 roku na krótko powrócił Antoni Sankowski do kończenia edukacji szkolnej. Został jednak szybko powtórnie wcielony do jednostek wielkopolskich wojska polskiego i wziął udział w walkach na Wołyniu oraz Podolu. Po powrocie kontynuował naukę w Gnieźnie, gdzie w 1921 roku zdał w naszym liceum maturę. Pierwsze spotkanie z Gnieznem ułatwiła zorganizowana grupa pań niosących pomoc kombatantom. Punkt informacyjny tej grupy znajdował się na dworcu kolejowym. Pierwszą rozmowę odbył z panią, która po latach stała się jego teściową/.
            Po maturze podjął Antoni Stankowski studia, najpierw prawnicze, a następnie historyczne z geografią. Początkowo studiował na Wszechnicy Piastowskiej w Poznaniu, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim.

Po uzyskaniu stopnia magistra, podjął pracę pedagogiczną w Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie. Znamienny był sposób powitania Go przez dyrektora uczelni. Na pierwszym spotkaniu otrzymał do przestudiowania materiały o historii oraz randze szkoły. Podczas drugiego spotkania, po krótkim „egzaminie” nastąpiło ślubowanie na sztandar, że Jego postawa zawodowa i osobista w żadnej mierze nie przyczyni się do złego wizerunku uczelni. Po kilku latach pracy i zdaniu egzaminu, uzyskał państwowy tytuł profesora gimnazjalnego. Było to osiągnięcie stawiające Go wśród osób uprawnionych do pracy naukowej. Trzeba w tym miejscu przywołać jedno wydarzenie z pedagogicznej działalności Antoniego Stankowskiego w Trzemesznie.

         Podczas lekcji wychowawczej argumentował, że palenie papierosów szkodzi zdrowiu. Wówczas zgłosił się jeden z uczniów - „Pan profesor nie jest konsekwentny, ponieważ sam pali, a nas przestrzega przed paleniem”. Profesor przyznał rację uczniowi oraz stwierdził, że rzuci palenie i tak też postąpił. Profesor Stankowski bardzo aktywnie uczestniczył w życiu społecznym, będąc częstym mówcą na patriotycznych zgromadzeniach. Zauważono to u zachodniego sąsiada Polski i po wkroczeniu wojska niemieckiego do Trzemeszna, poszukiwano Go. Uniknął rozstrzelana, co spotkało kilku innych profesorów trzemeszeńskiej szkoły, bowiem wskutek mobilizacji był poza Trzemesznem.
             Formowanie artyleryjskiej jednostki Antoniego Stankowskiego przeprowadzano w okolicach Wilna. Nie zdążyła ona podjąć walki z Niemcami, a po wkroczeniu do Polski wojsk Związku Sowieckiego, przekroczyła z rozkazu naczelnego dowództwa granicę Litwy i została internowana. Po włączeniu Litwy do ZSRR stał się Antoni Stankowski więźniem wojennym i po sfingowanym procesie otrzymał wyrok 8 lat więzienia z syłką. Lato 1941 roku spędził Antoni Stankowski w okolicach Murmańska przy budowie polowego lotniska wojskowego. Na szczęście dało Mu się dostać do polskiej armii formowanej pod dowództwem Władysława Andersa. Przeszedł szlak przemieszczeń tej armii, najpierw przez okolice Saratowa, potem przez dolinę Fergany, wreszcie przez Morze Kaspijskie do Persji.

Jeszcze przed ewakuacją armii z ZSRR, Profesor został przeniesiony z linii do „I Szkoły Junaków przy Armii Polskiej”. Odtąd przez kilka lat znowu zajmował się dydaktyką. Podczas bez mała pięciu lat Szkoła Junaków mieściła się na terenie Palestyny (w Barbarze). Tam też miał miejsce dalszy ciąg trzemeszeńskiej wymiany zdań profesora z uczniami, dotyczącej palenia papierosów. Pewnego dnia odwiedził szkołę pewien major i poprosił o możliwość rozmowy z Profesorem Stankowskim. Powitanie było serdeczne, bowiem majorem okazał się być uczeń trzemeszeńskiej uczelni (w szkole „Kaziu”), który zarzucił nauczycielowi brak konsekwencji.

Tym razem w trakcie rozmowy powróciła także sprawa palenia papierosów – „Panie Profesorze, czy Pan pali”? Porucznik Stankowski zapewnił majora, że nie mógł złamać danego kiedyś słowa. Gdy w 1947 roku przenoszono Szkołę Junaków do Anglii, Profesor Stankowski wystąpił z wojska i przez Włochy, już jako cywil, powrócił do Polski. Nie sposób pominąć ciepłych wspomnień o Profesorze, z jakimi spotkał się ze strony byłych junaków, Jego syn podczas swoich pobytów w wielu krajach Europy i Ameryki Północnej, a Jego wnuk w Muzeum Generała Sikorskiego w Londynie.
        Przyjazd do Trzemeszna nastąpił na początku września, w szczególnym momencie odbywającego się zjazdu absolwentów liceum. Profesor został serdecznie powitany przez liczne grono byłych uczniów oraz nauczycieli, którym udało się przeżyć czas wojny i powrócić do pracy pedagogicznej w Trzemesznie. W roku szkolnym 1947/1948 nie mógł Profesor wejść w skład grona nauczycielskiego „swojej” szkoły. Przez rok uczył w Gnieźnie w liceum żeńskim. Jednak od roku szkolnego 1948/1949, przez dwa lata pełnił funkcję dyrektora Liceum Ogólnokształcącym w Trzemesznie.

Był to czas odbudowy uczelni po zniszczeniach wojennych. Szkoła piękniała i stawała się coraz bardziej funkcjonalna, szybko oddawano do użytku kolejne klasy. Niestety pojawiły się niepokojące zdarzenia, w postaci politycznie niewłaściwych, wręcz wrogich napisów na ścianach, a nawet przyozdabianie portretów rządzących państwem czaszkami i kośćmi pochodzącymi z prac wykopaliskowych w sąsiedniej kolegiacie. Profesor Antoni Stankowski nie miał wątpliwości, że może to doprowadzić do poważnych osobistych kłopotów, z uwięzieniem włącznie. Zrezygnował zatem z funkcji dyrektora oraz pracy w Trzemesznie i przeniósł się do Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Począwszy od roku szkolnego 1950/1951, nieprzerwanie do emerytury, był nauczycielem tego liceum. Niewątpliwym poważnym osiągnięciem Profesora było stworzenie szkolnej pracowni geograficznej. Stała to ona jedną z najlepszych pracowni tego typu w Wielkopolsce
.
         Po przejściu na emeryturę, nie zerwał Profesor Stankowski więzów ze szkołą, a nade wszystko z uczniami. Niemal do końca, najpierw w szkole, a następnie prywatnie, udzielał lekcji niemieckiego. Podczas ostatnich dwóch lat życia, nad wyraz troskliwie opiekował się obłożnie chorą żoną. Zmarł nagle 6 lutego 1989 roku.
        Życie tego prawego człowieka i wielkiego patrioty, zasługuje na pamięć nie tylko Jego uczniów. Znane i cenione Liceum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie, ma powody szczycić się swoim nauczycielem oraz wychowawcą i zaliczać Go do swoich najwybitniejszych przedstawicieli oraz osobowości.

czytaj więcej
separator
Wspomnienia Mariana Pica
2015-04-10

Jak ten dzień 30 kwietnia 1951 roku widział Marian Pic w swojej książce „Niebo za kratami”

„.......Koniec kwietnia; piękna wiosenna pogoda nie sprzyja naukowym dyskusjom. Mimo wszystko całe dnie wypełnia omawianie tematów "z pola­ka". Matematyka opanowana - wydaje się, że lepiej, jak dobrze. To zasługa obecnego dyrektora liceum, prof. Mallowa, człowieka nietuzinkowego, mą­drego, w którego wydaniu ten zdawałoby się trudny przedmiot, stał się dla mnie prawdziwą pasją i przygodą. Rozwiązywanie problemów matema­tycznych sprawiało mi dużo przyjemności.

Po pisemnych pracach z polskiego i matematyki zostanie trochę czasu na wygładzanie i utrwalanie przedmiotów na II część egzaminu dojrzałości.

Przez okno otwarte czuje się wiosnę. Korci, by zostawić maturalne przygotowania, zapomnieć o obowiązkach i ruszyć do Jankowa - do lasu, nad wodę. Wszędzie zieleń, pełno cichych odgłosów otaczającej nas przy­rody i nasze przekrzykiwania. Sielanka ... Jest późny wieczór. Minęła 2200 . Jeszcze tyle pracy. Dzwonek do drzwi wejściowych. Chyba wrócił Jasiu – brat. Dlaczego jednak tak natarczywie i długo dzwoni. Otwieram bez wa­hania. W drzwiach dwóch wysokich silnie zbudowanych mężczyzn. Nie przedstawiają się. Bezpardonowo wchodzą do mieszkania, usuwają mnie z drogi. Nie próbuję ich zatrzymać. Nie te wymiary. Jeden z wprawą sprawdza moje kieszenie, obmacując je z zewnątrz. Drugi jest już w moim pokoju Domagają się wydania broni, ulotek, plakatów. Zaczynają rewizję. Tak jak na filmach. Tam jednak robili to hitlerowcy. Książki lądują na ziemi, wcześniej pobieżnie przerzucanie stronic tak, by ewentualnie luźne kartki wypadały na stół, potem w kąt pokoju. Szafa biblioteczna jest pełna. Na półkach stoi także kilka tomów klasyków marksizmu - leninizmu, koniecznych w szkole dla zrozumienia nowego, wspaniałego świata komu­nizmu. Te jednak nie wzbudzają ich zainteresowania. Chwała Bogu! Ich wnętrza zawierają dość niecenzuralne dopiski, szczególnie na kartkach z portretami wodzów rewolucji proletariackiej. Byłby naprawdę duży kło­pot, gdyby to przeczytali. Interesują ich książki historyczne, te o tematyce powstania styczniowego, wielkopolskiego, literatura legionowa, Ossendowski, wspomnienia luminarzy międzywojnia.  Część książek odkładają.   To samo dzieje się z maszyną do pisania i kalkami maszynowymi. Zabierają aparat fotograficzny i wszystkie filmy oraz mały aparat radiowy - krzyk ówczesnej techniki, który też będzie dowodem rzeczowym. Przedmioty te nigdy nie wrócą do domu. Ta rewizja "fachowców" przeniosła się do pozo­stałych pokoi, również do dziecinnego, gdzie w łóżeczkach leżało moje najmłodsze rodzeństwo - siostra Hanka i najmłodszy - Wojtuś. Również brutalni, bezwzględni, precyzyjni, przewracanie materacy, przeszukiwanie szafki z zabawkami. Żadnych zbędnych pytań i informacji. Idziesz z nami. Wrócisz po wyjaśnieniu kilku spraw. Rodzice są poinformowani, że niedłu­go wrócę. To, co wydawało się raczej niemożliwe, niestety, stało się. Całuję rodziców, żegnam ich. Mama podaje mi kromki chleba i kawałek kiełbasy. Ojciec w ostatniej chwili podaje mi krótki kożuszek. On wie, że będzie tam na zmianę zimno i gorąco. Widzę łzy w ich bezradnych spoj­rzeniach. W ich oczach jednak nie ma nagany. Ojciec już przeszedł przez więzienie. W milczeniu wychodzimy z domu. Idę między dwoma nieżyczliwymi, potężnymi cywilami. Dawid między Goliatami. Szybko mijamy Rynek, przechodzimy ulicą Dąbrówki i następnie skręcamy w Laubitza. Zbliżamy się do gmachu PUBP. Wkładam rękę do kieszeni spodni, by wyjąć chus­teczkę do nosa. Ogarnia mnie przerażenie. W kieszeni tkwią dwa naboje do KBKS. Szczyt głupoty i braku wyobraźni. Trzymam je w ręku. Skręcamy drogą przez trawnik. Jest ciemno W ostatniej chwili, kilka metrów przed wejściem, upuszczam te kompromitujące dowody rzeczowe na trawę. Upadają cichutko. Co za ulga. Po chwili zamykają się za mną pierwsze z tak wielu odtąd zamykanych z łoskotem drzwi. Trzask zamków i rygli. Stąd nie ma wyjścia.

Od wspomnień zupełnie osobistych pora przejść do historii najważ­niejszych dwóch tygodni, które wstrząsnęły nie tylko naszą grupą zaprzysię­żonych, ale całym "Chrobrym", które było przecież gniazdem tej "nieprawomyślnej" afery politycznej.......”

 

czytaj więcej
separator
93 urodziny ks kanonika Zbigniewa Lewandowskiego
2015-02-12

W 93 urodziny członkowie Stowarzyszenia odwiedzili ks kanonika Zbigniewa Lewandowskiego. Podczas odwiedzin wspominaliśmy lata kiedy to ksiądz uczył nas religii. Ksiądz kanonik wspaniale pamięta te lata i wiele nazwisk i adresów swoich uczniów. Oprócz wspaniałej pamięci oglądając zdjęcia oglądał je bez okularów.  Odwiedzając księdza kanonika sprawiliśmy Mu olbrzymią radość. Na pożegnanie kazał pozdrowić swoich uczniów.

 

czytaj więcej
separator
znalezionych: 50 na 10 stronach
poprzednie   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10   dalej
Wszystkie prawa zastrzeżone absolwent.gniezno.pl 2008r.