Strona Główna
Aktualności
Dyrektorzy szkoły
Biogramy
Wspomnienia absolwentów
Absolwenci
Sztandary
Poezja i pieśni
Filmy
Deklaracja
Gnieźnieńskie linki
Wspomnienia Mariana Pica

Jak ten dzień 30 kwietnia 1951 roku widział Marian Pic w swojej książce „Niebo za kratami”

„.......Koniec kwietnia; piękna wiosenna pogoda nie sprzyja naukowym dyskusjom. Mimo wszystko całe dnie wypełnia omawianie tematów "z pola­ka". Matematyka opanowana - wydaje się, że lepiej, jak dobrze. To zasługa obecnego dyrektora liceum, prof. Mallowa, człowieka nietuzinkowego, mą­drego, w którego wydaniu ten zdawałoby się trudny przedmiot, stał się dla mnie prawdziwą pasją i przygodą. Rozwiązywanie problemów matema­tycznych sprawiało mi dużo przyjemności.

Po pisemnych pracach z polskiego i matematyki zostanie trochę czasu na wygładzanie i utrwalanie przedmiotów na II część egzaminu dojrzałości.

Przez okno otwarte czuje się wiosnę. Korci, by zostawić maturalne przygotowania, zapomnieć o obowiązkach i ruszyć do Jankowa - do lasu, nad wodę. Wszędzie zieleń, pełno cichych odgłosów otaczającej nas przy­rody i nasze przekrzykiwania. Sielanka ... Jest późny wieczór. Minęła 2200 . Jeszcze tyle pracy. Dzwonek do drzwi wejściowych. Chyba wrócił Jasiu – brat. Dlaczego jednak tak natarczywie i długo dzwoni. Otwieram bez wa­hania. W drzwiach dwóch wysokich silnie zbudowanych mężczyzn. Nie przedstawiają się. Bezpardonowo wchodzą do mieszkania, usuwają mnie z drogi. Nie próbuję ich zatrzymać. Nie te wymiary. Jeden z wprawą sprawdza moje kieszenie, obmacując je z zewnątrz. Drugi jest już w moim pokoju Domagają się wydania broni, ulotek, plakatów. Zaczynają rewizję. Tak jak na filmach. Tam jednak robili to hitlerowcy. Książki lądują na ziemi, wcześniej pobieżnie przerzucanie stronic tak, by ewentualnie luźne kartki wypadały na stół, potem w kąt pokoju. Szafa biblioteczna jest pełna. Na półkach stoi także kilka tomów klasyków marksizmu - leninizmu, koniecznych w szkole dla zrozumienia nowego, wspaniałego świata komu­nizmu. Te jednak nie wzbudzają ich zainteresowania. Chwała Bogu! Ich wnętrza zawierają dość niecenzuralne dopiski, szczególnie na kartkach z portretami wodzów rewolucji proletariackiej. Byłby naprawdę duży kło­pot, gdyby to przeczytali. Interesują ich książki historyczne, te o tematyce powstania styczniowego, wielkopolskiego, literatura legionowa, Ossendowski, wspomnienia luminarzy międzywojnia.  Część książek odkładają.   To samo dzieje się z maszyną do pisania i kalkami maszynowymi. Zabierają aparat fotograficzny i wszystkie filmy oraz mały aparat radiowy - krzyk ówczesnej techniki, który też będzie dowodem rzeczowym. Przedmioty te nigdy nie wrócą do domu. Ta rewizja "fachowców" przeniosła się do pozo­stałych pokoi, również do dziecinnego, gdzie w łóżeczkach leżało moje najmłodsze rodzeństwo - siostra Hanka i najmłodszy - Wojtuś. Również brutalni, bezwzględni, precyzyjni, przewracanie materacy, przeszukiwanie szafki z zabawkami. Żadnych zbędnych pytań i informacji. Idziesz z nami. Wrócisz po wyjaśnieniu kilku spraw. Rodzice są poinformowani, że niedłu­go wrócę. To, co wydawało się raczej niemożliwe, niestety, stało się. Całuję rodziców, żegnam ich. Mama podaje mi kromki chleba i kawałek kiełbasy. Ojciec w ostatniej chwili podaje mi krótki kożuszek. On wie, że będzie tam na zmianę zimno i gorąco. Widzę łzy w ich bezradnych spoj­rzeniach. W ich oczach jednak nie ma nagany. Ojciec już przeszedł przez więzienie. W milczeniu wychodzimy z domu. Idę między dwoma nieżyczliwymi, potężnymi cywilami. Dawid między Goliatami. Szybko mijamy Rynek, przechodzimy ulicą Dąbrówki i następnie skręcamy w Laubitza. Zbliżamy się do gmachu PUBP. Wkładam rękę do kieszeni spodni, by wyjąć chus­teczkę do nosa. Ogarnia mnie przerażenie. W kieszeni tkwią dwa naboje do KBKS. Szczyt głupoty i braku wyobraźni. Trzymam je w ręku. Skręcamy drogą przez trawnik. Jest ciemno W ostatniej chwili, kilka metrów przed wejściem, upuszczam te kompromitujące dowody rzeczowe na trawę. Upadają cichutko. Co za ulga. Po chwili zamykają się za mną pierwsze z tak wielu odtąd zamykanych z łoskotem drzwi. Trzask zamków i rygli. Stąd nie ma wyjścia.

Od wspomnień zupełnie osobistych pora przejść do historii najważ­niejszych dwóch tygodni, które wstrząsnęły nie tylko naszą grupą zaprzysię­żonych, ale całym "Chrobrym", które było przecież gniazdem tej "nieprawomyślnej" afery politycznej.......”

 

separator
Wszystkie prawa zastrzeżone absolwent.gniezno.pl 2008r.